.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: office@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Tina Nawrocki - od dziecięcej pasji do światowej animacji

"Mamo, jak nauczyć się rysować i malować portrety?" - zapytała mnie moja 12-letnia córka Tina. Jej pytanie nie było dla mnie zaskoczeniem. Pierwszy rysunek Tiny powstał, gdy miała zaledwie półtora roku. Nie był to zwykły dziecięcy bazgroł, ale aniołek ze wszystkimi atrybutami: twarzą, oczami i ustami, otoczoną długimi włosami, oraz skrzydełkami wystającymi z szerokiej sukienki. Dwuletnia Tinka potrafiła już narysować niemal wszystko. W przedszkolu i pierwszych latach szkoły podstawowej wygrywała konkursy plastyczne, a zanim postanowiła nauczyć się malować olejem na płótnie, kopiowała rysunki wielkich mistrzów - Michała Anioła, Rembrandta, Tintoretta i wielu innych.

14-letnia Tina w swojej pracowni

"Chcesz się nauczyć malować portrety? Namaluj ich sto" - odpowiedziałam pół żartem, pół serio. Tina potraktowała jednak moją propozycję poważnie. Kupiłam jej farby olejne, kilka płócien i sztalugę, a część sypialni przeznaczyłam na miniaturową pracownię. W tym okresie córka pasjonowała się końmi i zaczęła brać lekcje jazdy konnej. Nic więc dziwnego, że oprócz portretów właśnie te piękne zwierzęta wybrała na swoich modeli. Jej determinacja była tak wielka, że kupiłam jej książki o anatomii koni oraz albumy poświęcone słynnym polskim malarzom: Józefowi Brandtowi, Juliuszowi i Wojciechowi Kossakom, Alfredowi Wieruszowi-Kowalskiemu oraz Józefowi Chełmońskiemu. Po roku Tina miała na swoim koncie ponad dwadzieścia obrazów olejnych, w tym kopie dzieł Józefa Brandta, który wywarł na niej największe wrażenie. Dwie z nich - "Przed polowaniem" i "Buńczuczny" - do dziś zdobią ściany mojego domu w Rawdon.

Malarstwem Tiny zainteresowało się kierownictwo montrealskiego hipodromu i w 2000 roku zaproponowało jej zorganizowanie wystawy. Odbyła się ona podczas ważnych wyścigów kłusaków i cieszyła się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza że wcześniej została nagłośniona przez "Le Journal de Montréal". Dwa tygodnie przed wystawą dziennik opublikował artykuł zatytułowany "14-letnia Tina Nawrocki maluje konie". Tina sprzedała wówczas prawie wszystkie obrazy.

W kolejnych latach jej rysunki i obrazy olejne prezentowano w kilku galeriach w Montrealu, w Konsulacie Generalnym RP oraz na wystawach zbiorowych w Saskatoon, Toronto i na Florydzie. 
O jej malarstwie pisała prasa polska, amerykańska i kanadyjska.

Jako 15-latka Tina przez całe wakacje pracowała w montrealskim Dominique Gaucher Studio przy malowaniu scenografii do filmu Martina Scorsesego "Aviator".

Po ukończeniu trzyletniego programu Illustration and Design w Dawson College Tina nie wybrała jednak kariery malarskiej. Jeszcze w szkole podstawowej, a później średniej fascynowała się aktorstwem. Szkoła F.A.C.E. w Montrealu, do której uczęszczała, kładła duży nacisk na zajęcia teatralne, a Tina grała w szkolnych przedstawieniach główne role męskie. W Dawson College odkryła idealne połączenie swoich dwóch pasji - rysunku i aktorstwa - czyli animację.

Tina Nawrocki i wykreowana przez nią postać Baroness von BonBon

Po ukończeniu college’u pracowała jako animatorka w montrealskich firmach produkujących gry komputerowe: NDi Media w latach 2007-2010, a następnie Behaviour Interactive, gdzie przez trzy lata była główną animatorką i artystką koncepcyjną. Jednocześnie podjęła zaoczne studia animacji na Uniwersytecie Concordia w Montrealu.

Jeszcze w szkole średniej marzyła o nauce w Sheridan College w Oakville w Ontario, jednej z najlepszych szkół animacji w Kanadzie, której absolwenci pracowali nad najsłynniejszymi filmami animowanymi Disneya. Początkowo plany te uniemożliwiły zbyt wysokie koszty. Dopiero w wieku 28 lat Tina zrezygnowała z dobrze płatnej pracy, przeprowadziła się do Toronto i rozpoczęła studia dzienne w Sheridan College. Po dwóch latach uznała, że zdobyła już potrzebne umiejętności i nie dokończyła programu. Sama przeprowadzka do Toronto okazała się jednak przełomem w jej karierze.

Kilka szkolnych prób animacyjnych Tiny, wykonanych na papierze i zaprezentowanych na jej blogu, zauważyli założyciele nowej firmy produkującej gry komputerowe - Studio MDHR. Zaproponowali jej pracę nad grą "Cuphead", która z ogromnym pietyzmem odtwarzała wczesną technikę animacji z lat 30. XX wieku, tzw. rubber hose. Cały proces koncepcyjny oraz szkice bazowały na tysiącach rysunków wykonanych na papierze. Zamiast korzystać z gotowych modeli cyfrowych, każdy ruch postaci rysowano ręcznie.

Po trzech latach "Cuphead" została ukończona i szybko zdobyła światową popularność. O jej sukcesie zadecydowały przede wszystkim unikalny styl graficzny, wysoki poziom trudności oraz doskonała jazzowa ścieżka dźwiękowa. Cała oprawa wizualna - od postaci po filtry imitujące starą taśmę filmową - została ręcznie narysowana i animowana w stylu przywodzącym na myśl wczesne produkcje Disneya.

Gra zdobyła dziesiątki prestiżowych nagród i nominacji, m.in. BAFTA Games Award, D.I.C.E. Award i Annie Award. Jej muzykę, skomponowaną przez Kristofera Maddigana, nagrał na żywo 42-osobowy big-band oraz zespoły ragtime’owe. Soundtrack jako pierwszy pochodzący z gry wideo zadebiutował na pierwszym miejscu jazzowej listy przebojów Billboardu. Sukces gry zaowocował również powstaniem serialu animowanego platformy Netflix "The Cuphead Show!".

Tina odegrała kluczową rolę w tworzeniu warstwy wizualnej gry jako główna animatorka 2D i artystka koncepcyjna. Była czwartą osobą, która dołączyła do zaledwie pięcioosobowego zespołu odpowiedzialnego za tradycyjną animację rysunkową. Stworzyła ponad 60 postaci, wykonując około dziewięciu tysięcy unikalnych rysunków ołówkiem na papierze. Zaprojektowała i zaanimowała między innymi Baronową von Bon Bon oraz dziesiątki mniejszych przeciwników. Po premierze podstawowej wersji gry przez kolejne dwa lata pracowała nad rozszerzeniem "Cuphead: The Delicious Last Course". Jej wkład został doceniony w 2018 roku indywidualną nominacją do Annie Award w kategorii wybitnych osiągnięć w animacji postaci w grze wideo.

Po pięciu latach wytężonej pracy w Studio MDHR Tina, stale poszukująca nowych wyzwań, postanowiła założyć własną firmę. Ryzykowna decyzja o rezygnacji z dobrze płatnej, stałej posady okazała się kolejnym ważnym krokiem w jej karierze. Zaowocowała interesującymi kontraktami przy grach komputerowych, filmach i serialach telewizyjnych. Artystka pracowała między innymi przy filmie "Kosmiczny mecz: Nowa era" ("Space Jam: A New Legacy") oraz dla studiów animacji w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Kuwejcie i Chinach. Obecnie animuje postacie do gry komputerowej "CROAK" w firmie Woodrunner Games, której jest współudziałowczynią. Jako prelegentka jest zapraszana na festiwale animacji w Stanach Zjednoczonych, Meksyku, Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Polsce.

Kiedy Tina ukończyła Dawson College, świat animacji był zdominowany przez technikę trójwymiarową i wydawało się, że animacja 2D odejdzie w zapomnienie. Dla Tiny, od dzieciństwa zafascynowanej rysunkami wielkich mistrzów, oznaczało to odejście od ręcznego rysunku. Nieraz mówiła z żalem: "Szkoda, że nie urodziłam się dwadzieścia lat wcześniej, bo mogłabym pracować nad słynnymi kreskówkami Disneya". Dlatego z takim zapałem podjęła pracę nad "Cuphead", gdzie mogła animować w ukochanym stylu. Kolejne kontrakty, podczas których doskonaliła tę technikę, doprowadziły ją do decyzji o stworzeniu własnego filmu animowanego, wykonywanego całkowicie na papierze.

Tina urodziła się w Polsce, a w wieku trzech lat wyjechała z rodzicami i starszą siostrą Iwą do Kanady. Uczęszczała do francuskojęzycznych szkół podstawowej i średniej, a następnie kształciła się na anglojęzycznych uczelniach. W domu rozmawiała jednak wyłącznie po polsku, dlatego biegle mówi, pisze i czyta w ojczystym języku.

Co roku, czasami nawet dwukrotnie, przyjeżdża do Polski na zaproszenie festiwali animacji - Digital Dragons w Krakowie i Promised Land Art Festival w Łodzi. Występuje tam jako prelegentka, prowadzi warsztaty, poznaje twórców z całego świata i udziela wywiadów, również po polsku. Zawsze znajduje też czas na wizyty w muzeach, by nacieszyć oczy obrazami polskich mistrzów.

Kiedy w 2023 roku rozpoczęła pracę nad własnym krótkometrażowym filmem animowanym, postanowiła przywołać w nim klimat dzieł artystów Młodej Polski, takich jak Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer czy Leon Wyczółkowski. Polskich motywów jest w filmie znacznie więcej: fabuła opiera się na rodzimej legendzie, postacie noszą polskie imiona, a sam tytuł brzmi "Syrenka, the Warsaw Mermaid". Choć bohaterowie mówią po angielsku, główna postać - syrenka Wisława - śpiewa po polsku starą ludową pieśń "Oj ty rzeko".

Plakat z festiwalu animacji w Florencji

Gdy Tina usłyszała ją w wykonaniu Laboratorium Pieśni, od razu zdecydowała, że Wisława zaśpiewa ten utwór, a chóralna interpretacja zespołu będzie towarzyszyć napisom końcowym. Znalezienie wokalistki, która użyczy głosu Syrence, powierzyła mi, chociaż nie mam zbyt dobrego rozeznania wśród piosenkarek młodego pokolenia, zwłaszcza obdarzonych ciepłym, lirycznym głosem. Taki głos miała Anna German, dlatego rozpoczęłam poszukiwania wśród laureatek festiwalu jej imienia. Kiedy usłyszałam Sylwię Zelek-Golonkę wykonującą utwór "Nie żałuj", natychmiast zadzwoniłam do Tiny i z entuzjazmem oznajmiłam: "Mamy Syrenkę!". Pieśń "Oj ty rzeko" w wykonaniu Sylwii została nagrana w studiu w Warszawie.

Praca nad filmem trwa już ponad dwa lata. Główną animatorką jest Tina, a pozostałymi zadaniami zajmuje się zespół złożony niemal wyłącznie z młodych kobiet. Nie jest to przypadek. Film porusza temat przemocy wobec kobiet, a świat animacji nadal pozostaje w dużej mierze zdominowany przez mężczyzn. Tina chciała stworzyć utalentowanym artystkom przestrzeń do zaprezentowania swoich umiejętności.

W międzynarodowej ekipie znalazły się specjalistki z Kanady, Australii, Stanów Zjednoczonych, Włoch, Polski, Ukrainy, Białorusi i Maroka. Producentka Felicity Morland ma na swoim koncie dokument "Hand Drawn", w którym występuje również Tina. Kanadyjska aktorka Zarrin Darnell-Martin jest autorką scenariusza, Yassmine Kairouch z Maroka zaprojektowała głównych bohaterów, a Włoszka Maria Calegari komponuje muzykę. Pozostałe artystki odpowiadają między innymi za tła, dźwięk, układ scen, efekty specjalne, storyboard i compositing, czyli łączenie wszystkich elementów obrazu w spójną całość.

Kadr z filmu "Syrenka - the Warsaw Mermaid"

Praca profesjonalnej ekipy jest możliwa dzięki funduszom zebranym przez Tinę i producentkę w dwóch akcjach crowdfundingowych - na platformach Indiegogo i Kickstarter - oraz grantom przyznanym przez Canada Council for the Arts, City of Ottawa Production Fund, Toronto Animated Image Society i Polish Heritage Foundation of Canada.

"Syrenka, the Warsaw Mermaid" ma zostać ukończona na początku 2027 roku. Po premierze i pokazach festiwalowych film będzie można obejrzeć na YouTube. Już teraz dostępny jest jego zwiastun: www.youtube.com/watch?v=-yK-eR1SYoY

Więcej informacji o projekcie można znaleźć na stronie: www.syrenkafilm.com

Nieczęsto się zdarza, by dziecięca pasja przetrwała do dorosłości i przerodziła się w pełną sukcesów karierę zawodową. Tinie udało się to dzięki talentowi, determinacji, nieustannemu poszukiwaniu nowych wyzwań oraz często wręcz morderczej pracy. Ukoronowaniem jej artystycznej drogi będzie autorski film. Mam nadzieję, że podobnie jak wiele wcześniejszych projektów Tiny zdobędzie on uznanie nie tylko w świecie animacji.
 

Beata Gołembiowska - pisarka, fotografka, reporterka torontońskiej Gazety. bgbooks.com.pl
 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: office@panoramanews.org
Designed and maintained by Arkona Web Services
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ