.

MAGAZYN PANORAMA
352 Bergevin, Suite 6 
Lasalle, Qc
H8R 3M3 

E-mail: kontakt@panoramanews.org

Tel. (514) 367-1224 
Tel. (514) 963-1080



 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Kanada pachnąca przygodą

Odkąd przybyliśmy do Kanady w 1989 roku marzyliśmy o tym, żeby podróżować po tym wielkim kraju, najlepiej kamperem lub z przyczepą kempingową. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to, co jest nam niezbędne to czas. Aby przemierzyć Kanadę ze wschodu na zachód potrzebujemy go bardzo dużo. I właśnie nadszedł ten moment - oboje przeszliśmy na emeryturę i spełniamy nasze marzenie. Trzydzieści sześć lat temu ten pomysł wydawał się mrzonką, ale dziś już nie jest. Początkowo planowaliśmy, żeby wracać przez Stany, ale od kiedy nastał cesarz Trump, solidarnie z Kanadyjczykami je bojkotujemy, nie zgadzając się z polityką amerykańskiej administracji. Nie chcemy też być 51 stanem... Od stycznia 2025 już nie podróżujemy do USA, choć bardzo lubiliśmy tam jeździć. 

Z Montrealu wyruszamy w drogę 12 lipca. Naszym celem jest Vancouver, gdzie mamy spotkać się z naszymi przyjaciółmi z Polski, z którymi przez miesiąc będziemy odkrywać Kolumbię Brytyjską i Albertę, już nie "rulotką", bo jest dwuosobowa, lecz samochodem. Nasza przyczepa kempingowa, zwana z francuska pieszczotliwie "rulotką" choć niewielka, jest w pełni wyposażona: łazienka z toaletą i prysznicem, lodówka, kuchenka, mikrofalówka. 
 

Kanadyjskie Kaszuby

Miejsce znane całej Polonii z kilku powodów. To tu właśnie w okolicach Barry’s Bay w Dolinie Madawaska osiedlili się pierwsi przybysze z Polski, dokładnie mówiąc Kaszubi z okolic Kościerzyny i Bytowa w 1858 r. Od nich właśnie rozpoczyna się historia polskiej emigracji w Kanadzie, a polskość w tym miejscu jest wszechobecna poczynając od Wilna i wspaniałego kościoła z cmentarzem, poprzez nazwy ulic aż po miejsce, do którego zjeżdżają się polscy harcerze z Quebecu i Ontario. Wiele już lat temu nasz kilkunastoletni syn nie chciał spędzać wakacji gdzie indziej niż na Polskich Kaszubach w Ontario. Odczuwamy lekką nostalgię i tęsknotę, byliśmy wtedy tacy młodzi... Często zatrzymywaliśmy się w Kartuzy Lodge. Miejsce to jest ściśle związane z osobą Janusza Żurakowskiego - najsłynniejszego bez wątpienia polskiego pilota w Kanadzie. Wspomnę tylko, że walczył w bitwie o Anglię, a jako pilot doświadczalny przekroczył barierę dźwięku testując kanadyjskie samoloty "Arrow". Mieliśmy niewątpliwą przyjemność poznać przed laty tego uroczego, skromnego, pełnego humoru człowieka w czasie naszych wizyt na Kanadyjskich Kaszubach. Dziś podziwiamy Żurakowski Park w Barry's Bay upamiętniający jego dokonania. Zmarł w 2004 roku po dwuletniej walce z białaczką. 
 

Georgian Bay

Docieramy do Krainy Wielkich Jezior. Zatrzymujemy się w pobliżu Wasaga Beach, o której tyle dobrego słyszałam. Nie jesteśmy rozczarowani 14-kilometrową plażą (z drobnym, bielutkim piaseczkiem), ukrytą wśród lasów. Rozkoszujemy się słońcem i bezkresną wodą. Następnego dnia fundujemy sobie wspaniałą wycieczkę w przeszłość zwiedzając wiernie zrekonstruowaną misję jezuicką Sainte-Marie-au-Pays-des-Hurons. Przewodnicy ubrani w stroje z epoki przybliżają nam życie w pierwszej europejskiej kolonii w Ontario w XVII wieku. Wewnątrz palisady zwiedzamy kaplicę, kuźnię, tartak, sklep, warsztaty i domy, poznajemy życie codzienne zarówno francuskich kolonistów, jak i Huronów. Ci ostatni oddzieleni od jezuitów mieszkali w charakterystycznej długiej zagrodzie, w której mieściło się kilkanaście rodzin. Wskutek konfliktu Huronów z Irokezami - w czasie napaści - jezuici ponieśli męczeńską śmierć, a wśród nich Jean de Brebeuf beatyfikowany w 1930 r. (znany nam jako patron jednego z najlepszych college'ów w Montrealu). Według zwyczaju Irokezi szybko zabijali swoich jeńców, jeśli ofiara lamentowała i płakała.  Natomiast Brebeuf dzielnie znosił tortury zarówno polewania głowy wrzątkiem (parodia ceremonii chrztu) czy wkładania do gardła rozgrzanego do czerwoności noża. Wreszcie został spalony żywcem. Po śmierci oprawcy wyjęli jego serce i zjedli je, aby przeszła na nich dzielność i odwaga jezuity. Niektórzy mówią, że w tym celu okrutnicy wypili jego krew... 

Tuż obok skansenu stoi kamienna kaplica z podwójną iglicą wzniesiona w 1926 dla uczczenia pamięci jezuickich męczenników z Nowej Francji z początków kolonizacji. Docieramy do niej po krótkim spacerze. 

Georgian Bay, tak nazwana na cześć angielskiego króla Jerzego IV, stanowi wschodnią granicę Tarczy Kanadyjskiej - wielkiej formacji geologicznej. Hurońska legenda mówi, że olbrzymi bóg Kitchikewana pewnego dnia wziął w swoją wielką dłoń garść ziemi i cisnął nią w kierunku Wielkich Jezior. Tak powstały cudowne wyspy, którymi usiana jest zatoka. Jak podają przewodniki jest ich 30 tys. Urodę tych miejsc utrwalali na swych płótnach malarze z Grupy Siedmiu, założonej w 1920 a uchodzącej za "szkołę narodową" malarstwa kanadyjskiego. Odbywamy kilkugodzinny rejs po zatoce i podziwiamy wspaniałe domy wzniesione na wyspach, szczególnie na Wyspie Beausoleil robiącej najwspanialsze wrażenie. Cieszą nas kanadyjskie flagi powiewające na wietrze wokół domostw. Mam wrażenie, że jest ich o wiele więcej niż kiedyś i że paradoksalnie to Donald Trump sprawił, iż obudził się w nas patriotyzm i solidarność.
 

Jezioro Górne

Podążając na zachód wzdłuż największego, najgłębszego i najzimniejszego spośród Wielkich Jezior - Jeziora Górnego podziwiamy nieokiełznane, dzikie piękno tego miejsca. Niezwykłe formacje skalne, małe zatoczki z wysokimi granitowymi klifami, wyspy, oczka wodne, jeziora, rzeki, nieprzenikniony las tworzą niepowtarzalny, trudny do opisania pejzaż budzący zachwyt, ale i też grozę. Przy drodze widzę niewielkiego brunatnego niedźwiedzia... Przejazd ze wschodniej części z frankofońskiego Sault-Ste-Marie leżącego na granicy kanadyjsko-amerykańskiej do zachodniej części jeziora do Thunder Bay zajmuje nam cały dzień. Po drodze Terry Fox Monument upamiętnia niezwykły wyczyn młodego człowieka, który straciwszy nogę w wyniku raka podjął się heroicznego zadania zbierania funduszy na walkę z chorobą. Maszerując z Nowej Funlandii dotarł aż do Thunder Bay i tam zakończył swój marsz... 

Podziwiamy zachodnią część jeziora otoczoną półwyspem zwanym Sleeping Giant, która kształtem przypomina postać leżącego Indianina. Strzeże on wodnych wrót do Thunder Bay. Cieszymy się, że ten etap już za nami. Ale to jeszcze nawet nie połowa drogi.

Kolejna podróż w przeszłość to Fort William - serce ogromnej sieci handlu futrami, gdzie miały miejsce tzw. Wielkie Spotkania. Każdego roku w lipcu odbywała się tu wymiana futer pochodzących z terenów Athabaski na północy (5 tys. km) na towary przywożone przez francuskich podróżników z Europy. Te biznesowe spotkania trwały każdego lata od 1815 do 1821 roku, kiedy to Kompania Północno-Zachodnia połączyła się z Kompanią Zatoki Hudsona. Wielkie wrażenie robią na nas ogromne, ciężkie pakunki zawierające owe futra transportowane drogą wodną, ale też dźwigane na plecach na długich odcinkach (portage) przez Amerindian. W forcie przewodnicy w strojach z epoki przenoszą nas w dawne czasy uwijając się w warsztatach rzemieślniczych, dyskutując o interesach, ważąc futra, naprawiając łodzie, gotując potrawy z epoki, paląc ogniska. Można powiedzieć: żyjąca historia... Wielu spośród nich mówi w dwóch językach, ale nie jest to regułą.
 

Winnipeg

Następny etap to Winnipeg, który odwiedzamy po raz drugi. Tym razem zamierzamy odwiedzić Muzeum Praw Człowieka. Poprzednio mieliśmy za mało czasu, nie byliśmy jeszcze emerytami... W końcu przekraczamy magiczne środkowe miejsce Kanady, a więc jesteśmy mniej więcej w połowie drogi. Spotykając na kempingach różnego rodzaju kampery i przyczepy czujemy się częścią turystycznej rodziny, która tak właśnie podróżuje. Ludzie są życzliwi, uśmiechnięci, często zagadują opowiadając, dokąd zmierzają i skąd są. Bardzo to sympatyczne. 

Sama architektura Muzeum Praw Człowieka usytuowanego u zbiegu Red River i Assiniboine w historycznej dzielnicy La Fourche robi niezwykłe wrażenie. Ma kształt kopuły, zwieńczonej strzelistą wieżą przypominającą strzałę. Amerykanin Antoine Predock - autor dzieła określił budynek jako "przejście z ciemności do światła". Rzeczywiście w "korzeniach muzeum", na dolnych piętrach panuje półmrok, który się rozświetla w miarę, kiedy wchodzimy wyżej ku Wieży Nadziei. Tę koncepcję wzmacnia fakt, że szerokie alabastrowe poręcze są podświetlone, co wywołuje wrażenie jasnej drogi wznoszącej się ku górze. Niewątpliwie inspiracją dla architekta były pejzaże i wielkie przestrzenie kanadyjskie: lasy, lodowce, góry, zorze polarne, chmury na błękitnym niebie. Wow! Chapeau bas! 

Muzeum przedstawia historię i interpretację praw człowieka od zarania dziejów poczynając od starożytności do dziś. Przeżywamy interaktywne, inspirujące doświadczenie poświęcone temu zagadnieniu. Uświadamiamy sobie, że żyjemy w kraju wolności i poszanowania bez względu na kolor skóry, religie, przekonania, płeć czy też orientacje seksualne. Nie sposób przedstawić wszystkich tematów ekspozycji, które rozmieszczone są na kilku piętrach. Wymienię te najciekawsze: 

  • traumatyczna historia autochtonów, włączając tragiczne losy dzieci zabieranych rodzinom i umieszczanych w szkołach rezydencjalnych 
  • losy zaginionych i zamordowanych kobiet pochodzenia indiańskiego
  • historia Japończyków po II wojnie światowej, kiedy to rząd kanadyjski w imię "bezpieczeństwa narodowego" umieścił 90% (22 tys.) tej populacji w specjalnych obozach 
  • czystka LGBT podczas to której dziesiątki tysięcy funkcjonariuszy federalnych przeżyło upokarzające przesłuchania, a następnie zostało zdegradowanych lub wydalonych ze służby
  • wymuszany przez rząd kanadyjski podatek pobierany od Chińczyków ubiegających się o pozostanie w Kanadzie po katorżniczej budowie kolei żelaznej w końcu XIX w. Miał on zniechęcić ich do życia w Kanadzie. 
  • dyskryminacja wobec zbiegłych ze Stanów Zjednoczonych czarnych niewolników szukających wolności
  • dzieje ludobójstw: Holokaustu, głodu na Ukrainie, martyrologii Ormian, czystek etnicznych w Bośni i Hercegowinie, a także w Rwandzie
  • wątek polski, oczywiście związany z Solidarnością. Ruch zapoczątkowany w gdańskiej stoczni jest wymownym przykładem siły jaką był wówczas protest robotników pod wodzą Wałęsy.  Siły, która, jak wiemy, doprowadziła do upadku komunizmu. 
Muszę sprawiedliwie uzupełnić, że wszędzie, gdzie Kanada uznała swoją winę w tych tragicznych wydarzeniach wymierzonych przeciwko człowiekowi, pojawia się mea culpa rządu kanadyjskiego. 
 

Prerie

Przemierzamy bezkresne prerie Saskatchewan, Manitoby i Alberty. Ciągnące się w nieskończoność pola zbóż, słoneczników, lnu i rzepaku mienią się wszystkimi kolorami, a tylko gdzieniegdzie na równiutkiej linii horyzontu rozsiadają się olbrzymie elewatory zbożowe - można rzec "katedry równin". Prowincje Prerii produkują rocznie 5% światowych zbiorów zbóż. 
 

Góry Skaliste

Góry Skaliste w Kanadzie to imponujące pasmo górskie, które rozciąga się przez zachodnią część kraju, głównie w prowincjach Alberta i Kolumbia Brytyjska. Są częścią większego łańcucha Gór Skalistych, ciągnącego się aż do Nowego Meksyku w USA. Kanadyjska część tych gór słynie z malowniczych krajobrazów, wysokich szczytów, lodowców oraz krystalicznie czystych jezior. Znajdują się tam słynne parki narodowe, takie jak Banff i Jasper, które są wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Góry Skaliste w Kanadzie są popularnym miejscem do uprawiania turystyki, wspinaczki, narciarstwa i obserwacji dzikiej przyrody.  Te wszystkie atrakcje zostawiamy sobie na podróż z naszymi przyjaciółmi z którymi za kilka dni spotkamy się na wyspie Vancouver. 

Ciąg dalszy nastąpi...
 
 

Magda Chylewska

Polonistka, felietonistka 
 


PANORAMA - NIEZALEŻNY MAGAZYN POLONII KANADYJSKIEJ
Tel: (514) 367-1224, E-mail: kontakt@panoramanews.org
Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
ZALOGUJ SIĘ